Bez zbędnych uprzejmości, najlepiej nigdy.
Ja jestem zwolenniczką innych rozwiązań i unikam prania wełny, kiedy tylko mogę. Oczywiście, nie mam na myśli sytuacji, w których ubrudzę sweter i rzeczywiście trzeba tę plamę zmyć wodą. Chodzi raczej o zwykłe używanie, bez brudnych niespodzianek, bez intensywnego treningu.
Zacznę od tego, że wełna jest antybakteryjna. To daje dużą przewagę nad syntetycznymi i sztucznymi materiałami. Materiały naturalne są oddychające i nie blokują wymieniania się ciepła i wilgoci między skórą a powietrzem.
Podkoszulek! Jeśli okazja sprzyja pod sweter zakładam cienkie bluzeczki czy podkoszulki. W razie intensywnego dnia i ryzyka opocenia, między swetrem a pachami jest jeszcze cienka warstwa np. (bawełniano-wełniana bluzeczka), której nie boję się prać w pralce.
Bądźmy szczerzy, nie ma znaczenia, jakie ubranie założymy, jeśli ubranie przejdzie nieprzyjemnym zapachem potu, nie da się za wiele zrobić. Ten zapach będzie wracał po praniu przy każdym ponownym zwilżeniu (przez pot). Tutaj moja taktyka opiera się na zapobieganiu zamiast naprawianiu.